|
|
|
Przeglądam forum i tak sie zastanawiam, czy oplaca się byc tlumaczem przysieglym jesli pracuje sie na etat? czy moze wlasnie lepiej? no i trzeba sie liczyc ze w roznych porach sie zostanie wezwanym na tlumaczenie - czy mozna to pogodzic z praca etatowa?
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Dokładnie nad tym samym się zastanawiam, wiele czytałam o dziwnych porach w których tłumacze są wzywani i siedzą na policji wiele godzin. Z oplatami z sądu tez nie jest tak różowo jesli chodzi o ustne. Z kolei jak sie dostanie tonę akt do tlumaczenia to moze wpasc kilka tysiecy...
twardy orzech...
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Kurcze w ja mam wrażenie ze lepiej być zwykłym/specjalistycznym niekoniecznie przysięgłym. jest to jakiś prestiż ten przysięgły, ale nie wiem, czy nie jest to bardziej ograniczenie niż zysk
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
ja też uważam, że bez sensu jest robić przysięgłego - to tylko strata czasu i pieniędzy... a jak już zna się jakiś egzotyczny język, rzadko spotykany, to już przysięgły kompletnie niepotrzebny...bo i tak znajdą się chętni...Problemem jest teraz tylko kwestia, jaki język uznajemy dziś za egzotyczny...ale to już całkiem inna sprawa...
Powiem wam, że moja siostra zna perfect ukraiński ... niby język ciekawy i rzadko spotykany, ale jednak jak się weźmie google pod lupę, to się nagle okazuje, że ukraiński jest dość popularny... Podejrzewam, że to samo się dzieje z chińskim, arabskim i innym.... ;)
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Chodzi ci o ilość tłumaczy z tych języków?
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
yazeer:Powiem wam, że moja siostra zna perfect ukraiński ... niby język ciekawy i rzadko spotykany, ale jednak jak się weźmie google pod lupę, to się nagle okazuje, że ukraiński jest dość popularny... Podejrzewam, że to samo się dzieje z chińskim, arabskim i innym.... ;)
Niestety, tak właśnie jest. Ja tłumaczę z chińskiego nie od dziś i muszę przyznać, że ostatnio coś się niezdrowo ten rynek zagęszcza... :(((
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Trudne czasy dla tłumaczy, lektorów jednym słowem. Niestety konkurencja jest zatrważająca.
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Ano, nie jest lekko - a obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. I dlatego przyznam się, że jednak podjąłem próbę "bycia tłumaczem przysięgłym". W październiku zaprzysiężenie, więc jak wszystko już ruszy, opowiem, czy warto było, czy nie... 
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Moim zdaniem, tłumaczenia to bardzo samotne zajęcie, siedzi człowiek z tekstem i słownikiem i tłumaczy. Ja całe życie byłam lektorem języka obcego na wyższej uczelni, pracowałam wśród młodych zdolnych studentów i całe życie musiałam się uczyc, żeby im dorównać. Nie miałam czasu na tłumaczenia. Natomiast teraz kiedy jestem na emeryturze, uwielbiam tłumaczenia, człowiek sie nie nudzi, a także może trochę dorobić. Warto być tłumaczem przysiegłym, bo trzeba sie uczyc, i całe życie doskonalić. Pozdrawiam mlodzież. zkopes
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Żeby zostac tłumaczem (nie mówię o przysięgłym, a np. o biurze tłumaczeń) to trzeba byc po studiach językowych, czy np. same certyfikaty starczą?
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Tak, FCE zdane na C wystarczy. I'm joking of course
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
rad-wol1: Przeglądam forum i tak sie zastanawiam, czy oplaca się byc tlumaczem przysieglym jesli pracuje sie na etat? czy moze wlasnie lepiej? no i trzeba sie liczyc ze w roznych porach sie zostanie wezwanym na tlumaczenie - czy mozna to pogodzic z praca etatowa? Jakoś się udaje. Z tym wzywaniem o różnych porach też nie jest aż tak tragicznie, jak by można sądzić. To się zdarza, ale nie notorycznie. Poza tym, zazwyczaj można się jakoś umówić na termin, który w mniejszym czy większym stopniu satysfakcjonowałby obie strony. Rzadko bywa tak, że trzeba się stawić w środku nocy i nie ma od tego odwołania. Prawda, że moje pierwsze zlecenie jako tłumacz przysięgły było - mówiąc delikatnie - mało intratne... W dzień po Śwętach Bożego Narodzenia zostałem bowiem wezwany do pewnego Zakładu Karnego tuż nad granicą polsko - ukraińską w celu uczestniczenia w przesłuchaniu pewnego obywatela Państwa Środka. By zdążyć na wyznaczoną godzinę, wyjechałem o godzinie piątej rano autobusem z Dworca Zachodniego w Warszawie. Niedługo przed południem byłem już na miejscu. Samo przesłuchanie nie trwało nawet godziny, po czym przetłumaczyłem jeszcze na poczekaniu orzeczenie Sądu i około godziny trzeciej po południu wskoczyłem znowu w autobus do Warszawy. W efekcie, podróż zajęła mi dziesięć godzin - za które mi oczywiście nikt nie zapłacił - a samej pracy było może ze dwie godziny. Był to jeden z najgorszych interesów, jakie w życiu zrobiłem! 
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
_kasiuuula_:Żeby zostac tłumaczem (nie mówię o przysięgłym, a np. o biurze tłumaczeń) to trzeba byc po studiach językowych, czy np. same certyfikaty starczą? Dobra znajomość języka przede wszystkim (im lepsza, tym lepiej dla Ciebie!); ale i papier dużo znaczy - choć zawsze mnie to denerwowało, bo nie każdy dyplom czy certyfikat oddaje Twoje prawdziwe umiejętności. Często fakt, że znasz język, jak mało kto, mniej znaczy, niż dyplom ukończenia studiów, certyfikat czy jakieś tam szczególne uprawnienia. Mnie aż rzuca na taką biurokrację, ale co zrobić...?
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|