|
|
|
Jak zabezpieczacie sie pracując z nowym klientem na zlecenie?
Podpisujecie umowe, domagacie sie platności z góry lub zaplacenia zaliczki? Czy moze w jakiś inny sposób rozwiązujecie tą kwestie?
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Nie jestem tłumaczem, ale moim zdaniem podpisanie umowy powinno wystarczyć. Jeśli z góry żąda się zaliczki klient "który w przyszłości może dłużej korzystać z usług tłumacza" czuje się raczej traktowany jak osoba nieuczciwa, a raczej przy profesjonalnie wykonanym tłumaczeniu trudno spodziewać się, żeby ktoś zarzucił źle wykonaną pracę. Zdarzyła się kiedyś Panu taka sytuacja?
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Niestety praca tłumacza charakteryzuje się tym, że żadne tłumaczenie nie będzie nigdy uznane za ostateczne, ponieważ można stworzyć wiele równorzędnych tłumaczeń, interpretacji tego samego zdania przy zachowaniu jego oryginalnego znaczenia.
Sytuacja taka powoduje, że tak naprawdę ZAWSZE można podważyć tłumaczenie choćby było ono wykonane najbardziej profesjonalnie jak się tylko da.
Ostatnio słyszałam o takiej sytuacji, w której tłumacz bardzo się zdziwił, gdy jego tłumaczenie instrukcji obsługi jakiegoś sprzętu nie spełniało wymagań zleceniodawcy, a wymaganiem tym było np. użycie bezokoliczników zamiast trybu rozkazującego.
Zleceniodawcy często mają konkretne wymagania dotyczące tłumaczenia, które czasem precyzują a czasem nie. Poza tym jak się chce "przyczepić" to zawsze znajdzie się powód. Tłumaczenia są bardzo "niemierzalne" i nigdy nie ma jednej odpowiedzi.
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Jeszcze a propos gwarancji wypłaty.
Moim zdaniem - albo zaliczka, albo podpisana umowa, albo ryzyk-fizyk. Innych opcji chyba nie ma "
A zaliczka nie jest niczym złym, zbyt wiele jest sytuacji w których tłumacze dają duży kredyt zaufania swoim klientom, a potem czekają na wypłaty i nie mogą się doczekać. A tłumaczenie poszło i ktoś bezprawnie je używa.
Nawet jesli wybiera się opcję ryzyk-fizyk to warto jest poznać pełne dane swojego zleceniodawcy, albo chociaż wystarczające do zidentyfikowania go i kontaktu. Także imię, nazwisko/nazwa firmy, adres, nr telefonu - myślę, że to niezbędne minimum, aby czuć się bezpiecznym. Jeśli nie ma się podpisanej umowy to wszelkie rozmowy poprzez email, o ile wiem, traktowane są jako zawarcie umowy. Ważne jest by mieć dowody na piśmie.
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Moja siostra robi tłumaczenia dodatkowo - jest po filologii ukraińskiej. Nie jest tłumaczem przysięgłym ale tłumaczy tak w żeby nie zapomnieć języka i z tego co wiem ma świetny sposób - przed wykonaniem tłumaczenia, prosi o przelew na konto i wysłanie potwierdzenia. Tym samym ma gwarancję, że jej nikt nie wyroluje. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś się na coś takiego nie zgodził.
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
No to widocznie pracuje dla zaprzyjaźnionych firm i znajomych, bo w wielu wydawnictwach i BT cos takiego nie przejdzie, maja zbyt duzy wybor tlumaczy.
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Carbon_83:
Niestety praca tłumacza charakteryzuje się tym, że żadne tłumaczenie nie będzie nigdy uznane za ostateczne, ponieważ można stworzyć wiele równorzędnych tłumaczeń, interpretacji tego samego zdania przy zachowaniu jego oryginalnego znaczenia.
Sytuacja taka powoduje, że tak naprawdę ZAWSZE można podważyć tłumaczenie choćby było ono wykonane najbardziej profesjonalnie jak się tylko da.
Ostatnio słyszałam o takiej sytuacji, w której tłumacz bardzo się zdziwił, gdy jego tłumaczenie instrukcji obsługi jakiegoś sprzętu nie spełniało wymagań zleceniodawcy, a wymaganiem tym było np. użycie bezokoliczników zamiast trybu rozkazującego.
Zleceniodawcy często mają konkretne wymagania dotyczące tłumaczenia, które czasem precyzują a czasem nie. Poza tym jak się chce "przyczepić" to zawsze znajdzie się powód. Tłumaczenia są bardzo "niemierzalne" i nigdy nie ma jednej odpowiedzi.
Czyli chcesz powiedzieć, że nawet jak podpisze taki tłumacz umowe na wykonanie tłumaczenia to zleceniodawca moze podważyć wykonanapracę i nie wypłacić pieniędzy? Wg mnie podważy, ale dąży razem z tłumaczem to osiągnięcia kompromisu, czyli on mówi co poprawić a zleceniobiorca ppoprawia.
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
Carbon_83:
Jeszcze a propos gwarancji wypłaty.
Moim zdaniem - albo zaliczka, albo podpisana umowa, albo ryzyk-fizyk. Innych opcji chyba nie ma "
A czy to po prostu nie zależy od tego, z kim masz do czynienia? Jeśli współpracujesz z BT od lat, to robisz "na ryzyk-fizyk" i najprawdopodobniej na tym nie ucierpisz. No, a jeśli to nowy klient, o którym nic nie wiesz, to co innego....
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|
|
|
|
macio200:Czyli chcesz powiedzieć, że nawet jak podpisze taki tłumacz umowe na wykonanie tłumaczenia to zleceniodawca moze podważyć wykonanapracę i nie wypłacić pieniędzy?
Zawsze może się starać tak zrobić, choć mnie akurat to się chyba jeszcze nie zdarzyło...
Link Cytuj
|
|
|
0
|
|